poniedziałek, 2 września 2013

Historia bez nazwy, cz.5

Co to? Szpital ?
Pielęgniarki, doktor. No raczej tak.
Ale co ja tu robię ? Jak długo tu jestem ?
Tysiąc pytań na minutę. Ale to źle, że chcę dowiedzieć się o co tu chodzi?
O, podeszła do mnie ...
- Louise, słyszysz mnie ? - powiedziała jedna z pielęgniarek.
- T-tak... - ledwo wyszeptałam. - C-co mi jest ?
Odzyskałam trochę sił, i chciałam się zorientować, co i jak. Ale nie pozwoliła mi.
- Kochanie, nie możesz jeszcze wstawać.
- Ech ... n-no dobrze ... A co mi się stało ?
- Moja droga ... Miałaś wypadek i masz złamaną rękę i ...
- Siostro ! - przerwał jej doktor, po czym szepnął - Nie możemy jej teraz mówić wszystkiego ...
- Pani chciała mi coś powiedzieć ? - zapytałam.
Pielęgniarka wyraźnie zakłopotana moim pytaniem i swoją wpadką, odpowiedziała:
- Em ... Nie moje dziecko. A teraz leż i odpoczywaj. Ja pójdę powiedzieć twoim rodzicom, że się obudziłaś.
- Oni tu są ?! O boże ... Co ja zrobiłam ..
- Nie przejmuj się tak. Twoja matka ... no cóż, jest specyficzna, ale zachowała spokój ... na chwilę.
- A pozostali ?
- Nikt nie wie, oprócz rodziny.
Nagle usłyszałam, jak ktoś krzyczy moje imię.
- Louise ! Czy wszystko w porządku ? Jak się czujesz ? Boli cię coś ?
Od tego bardzo rozbolała mnie głowa. Lekarz chyba to zauważył, albo wyczuł, w każdym razie odpowiedział tej osobie.
- Proszę pani, pani córka w tym stanie nie znosi jeszcze dobrze hałasów. A to i tak niezwykłe, że doszła do siebie po tak krótkim czasie.
- A co ... co jej jeszcze jest ?
- Może porozmawiamy o tym na korytarzu .. ?
- Nie. Chcę wiedzieć tu i teraz.
No tak ... To była moja mama. Jeśli chodzi o mnie, jest skłonna do wszystkiego, i tak łatwo się nie poddaje.
Tymczasem lekarz zastanawiał się co zrobić. Chyba zadecydował, że nie warto się z nią kłócić.
- Chm ... No cóż, z ręką już jest wszystko w porządku. Reszta złamań się leczy ... Lekkie rany i zadrapania już się wyleczyły .. A to wszystko w 4 dni. To nie do pomyślenia.
- To ... cud. Jak to możliwe ?
- Nie wiemy. A teraz wybaczy mi pani. Mam dużo pracy.
I odszedł. A mama stała zamyślona. W sumie, ja też nie wiedziałam, jak mogłam tak szybko dojść do siebie.
Podejrzewam, że śpieszyło mu się na naradę. W sali została tylko jedna pielęgniarka. Ciekawe czego dotyczyła ...

*******

- Panowie ... To nieprawdopodobny przypadek na skalę światową.
- Też tak myślę ...
Z końca sali przeszkodził mu jakiś głos...
- Proszę o ciszę. Nadal badamy, jak to możliwe. Nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć. Nigdy nie było takiego przypadku. Nikt nic o tym nie wie. Być może nikomu to się jeszcze nie śniło.
- Przepraszam. Czy zostanie wybrana komisja co do tego przypadku ?
Znowu mu przerwano .. Mrugnął okiem i odezwał się temu komuś.
- Jeszcze zostanie to ustalone ...
Za wszelką cenę, musi dowieść czemu ta dziewczyna jest taka niezwykła. Czemu jej rany goją się tak szybko. Śpiączka która trwała 4 dni ... Nie do pomyślenia.
Dostałby awans ... I zyskałby międzynarodową sławę ...

4 komentarze: