czwartek, 12 września 2013

Time, cz. 1

Hejo,
dziękuję za wsparcie przy imaginach o One Direction.

Ruszyłam w końcu moje 4 litery, i aktualnie piszę nową opowieść.
Zwiastunu nie będzie, bo mi wystarczy, że będziecie ją czytać i oceniać.

Powiem tylko, że to będzie związane z jedną z największych tajemnic wszechświata. Czasem ...

____________________________________________________________________________

Jestem normalną nastolatką, która prowadzi zwykłe życie. Dopiero inne, lecz podobne czynniki spowodują, że wszystko się zmieni. Zapraszam do mojej nieźle zwariowanej historii.

***
 Ta wiosna jest bardzo ciepła. Ludzie nie kryją się w swoich domach, tylko śmiało wychodzą na ulicę, przy której znajduję się moc kawiarenek. Prawie każde miejsce jest zajęte. Śpieszą się, żeby wziąć za darmo Times'a i wypić świeżą kawę. Mówią, że kiedyś jakiś poeta usiadł po drugiej stronie i namalował całą tą sytuację. Niestety nie ma dowodów ...
 Można usłyszeć już jak śpiewają ptaki, jak dzieci krzycząc bawią się na placu zabaw. Jedno z nich, mała dziewczynka o brązowych włosach, wyróżnia się spośród nich. Jest nieśmiała i trzyma się na uboczu.
Starsza pani podeszła do niej.
- Lydia, choć do nas, proszę. - powiedziała.
Spojrzała krzywo w bok.
- Ja chcę do dziadka ...
Lekko przerażona przedszkolanka odpowiedziała jej, jakby z przyzwyczajenia.
- Kochanie, jesteś teraz w przedszkolu. A dziadek ... robi pewnie to co zwykle. Chodź ze mną do reszty dzieci.
- Nie.
Spojrzała na nią twardo. Chyba postanowiła kolejny raz jej odpuścić. Niepotrzebnie się denerwowała. Tak jest za każdym razem.
- Dobrze, ale pamiętaj ... Nie oddalaj się od nas. Nie popełnij tych samych błędów, co twój dziadek.
Odwróciła się i odeszła.
"Co ona sobie myśli ... ? Całe miasto uważa, że jej ukochany dziadek jest ... dziwadłem. Dlaczego ? Czasami tylko słychać jakieś trzaski z piwnicy, gdzie trzyma swoje skarby. A poza tym jest bardzo fajny ...
Mama mówi że jest wielkim wynalazcą. Tylko tacie i innym nic nie pasuje. Twierdzą, że nic nigdy nie osiągnął, ani nie osiągnie. I jest chorym dziwakiem. Nie wiem co to znaczy. Usłyszałam, jak tak do niego mówili. Później płakał i zamknął się z powrotem w piwnicy. Jeszcze go przeproszą. I dostaną za swoje ..." - pomyślała dziewczynka.

***
11 lat później ...

- Mamo, zostało mi 10 minut !
Lydia chodziła po swym pokoju i sprawdzała czy przypadkiem czegoś nie zapomniała wziąć.
Spięła włosy, gdy zauważyła że jej długopis spadł pod szafkę z ubraniami.
Schyliła się, i wśród kurzu zauważyła że oprócz niego, jeszcze coś tam leży.
- Co to jest ... ? Ble ... ile tu kurzu ...
Była to stara fotografia. Przedstawiała młodego mężczyznę i uśmiechnięta kobietę, w podobnym wieku.
- Chm ... wygląda jak dziadek, ale ta kobieta ... No cóż, może później zapytam o te zdjęcie.
Położyła je na biurko, wzięła plecak i przypomniała sobie, że nie się z nim nie pożegnała.
Zbiegła po schodach, otworzyła drzwi do piwnicy i wśród ogólnego hałasu zawołała go.
Nie odpowiedział. "No tak, pewnie znowu próbuję przyspawać tamten zderzak do jego samochodu." - pomyślała. Zepsuł się, i jest trochę zdenerwowany, bo przerwał sobie pracę nad jego "wynalazkiem życia".
Nie będę mu przeszkadzać.
 Zamknęła drzwi i delikatnie się wycofała. W pokoju obok jej ojciec jeszcze spał. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Obróciła się, i niestety właśnie on za nią stał. Przełknęła ślinę.
- O boże, tato! Obudziłam cię ... ?
Spojrzał na nią wymownie.
- Obudzić, to mało powiedziane. Pracuję codziennie 10 godzin, żebyś miała co jeść, i za co kupować nowe książki, więc chociaż chcę się wyspać! - wycedził - Może to tylko twój ... kochany dziadek znowu coś psuje w naszej zatrutej piwnicy, ale po cholerę otwierałaś te drzwi, i stałaś tam jak głupia, wiedząc że ja chcę się wyspać, a stamtąd dochodzą bardzo nie miłe odgłosy.
- Och, tato ... Przepraszam. Ale ja tylko chciałam się z nim pożegnać.
- Nie rób tak więcej.
- Dobrze, tato.
Spojrzała w dół. Zaległa kilkusekundowa cisza, po czym ojciec przytulił córkę. Spojrzała na niego zdziwiona.
- Lydia, ja po prostu nie chcę, żebyś była taka jak on.
Wysunęła się z jego objęć.
- Tato, to moja rodzina, tak samo jak ty. A poza tym, nie możesz decydować o tym, jaka jestem i jaka będę. I wybacz mi, ale idę do szkoły.
Wzięła plecak, i zdenerwowana wyszła z domu.
Jest już spóźniona, a do tego będzie miała zły humor przez niego. Ale nie zapomniała o tajemniczym zdjęciu.
Wszystko po szkole ...

1 komentarz:

  1. Witam. A gdzie link do Land of Grafic? Bez buttonu/linku nie wykonam szablonu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń