sobota, 17 sierpnia 2013

Historia bez nazwy, cz.4

Tęczowe koła, białe koła. Gwiazdy, kwadraty, a teraz ... coraz bardziej skomplikowane kształty. Co to? Serce? Teraz chyba kości ...jakieś zwierzęta. Wiewiórka, orzeł, kuna, a teraz ... mały dziwny ptaszek z plamką na piersi. To krew ...
 Zanim zdążyłam się nad tym zamyślić, widok już się zmienił. Tym razem były to kości do gry ...
A może mają coś oznaczać ?
 Zwykłe kości, ludzkie, można powiedzieć że oznaczają bogactwo po spadku.
No ale ... zostali mi tylko rodzice. Może nie będę brała sobie tej wróżby do serca ...

Zaś kości do gry znaczą, że twój ukochany nie zasługuje na twoje uczucia ...
Pięknie, czemu ja ? Wiem, że to tylko przesąd, ale boję się tak samo.
 Pewnie zastanawiacie się, skąd to znam? Babcia, ta tajemnicza, znała chyba cały słownik symboli.
Później kazała mi się go uczyć. Nie wiem czemu, ale to było proste.

A co to ? Czerwień. Jest wszędzie. I ten ostry ból ! Światło ...

***
(czytając to, puść sobie tą piosenkę)



- Doktorze, co z nią?
- Pani Anderson, właśnie usiłujemy ją obudzić. - powiedział lekarz.
Joe przytulił Alice, która znowu zaczęła płakać. Kolejny wypadek w rodzinie. Powinni być przyzwyczajeni, ale nie wolno tak mówić. Jednak szczęście czasami przychodzi bardzo szybko.
- Panie doktorze, chyba ... chyba się udało. - oznajmiła przejęta pielęgniarka.
- Dobrze, już idę.
- A my ? Co z nią ? Możemy ją zobaczyć ... ?
Ale już go nie było. Wszedł do sali. 
Jednak pielęgniarka która z nimi została, powiedziała że być może zobaczą dziś jeszcze swoją córkę.

***

- Louise, słyszysz mnie ? Louise !
Nic nie mów. Okropnie boli ...
- Louise, słyszysz mnie ?
Jawa czy sen ? Sama nie wiem ... 
- Louis, otwórz oczy!
Ten głos jednak nie ucichnie, a poza tym, lepiej zrobić co każe ...
Ale ... to strasznie boli.


***

- Słuchajcie, jeśli nie otworzyła oczu, musimy ...
- Nie,nie,nie, nic się już nie da zrobić. Obrażenia są zbyt duże.
- Czemu nie dajecie jej szansy ? Jeśli ręka tak szybko się zagoiła, być może reszta zrobi to samo w tak krótkim czasie.
- Ale to jeszcze noga, kilka kręgów ... twarz. Będzie kaleką.

- Patrzcie ! Otwiera oczy. A nie mówiłem !
Rzeczywiście. Chora dziewczyna patrzyła na całą obradującą ekipę. Puls się wyrównał. Serce biło.
Jeden z lekarzy od razu zaczął sprawdzać inne funkcje życiowe. Pozostali tylko patrzyli zdziwieni.
- Kontakt ... prawidłowy. Serce ... puls ... w normie. Powiedzcie jej rodzicom, że mogą ją zobaczyć.

***

Matt długo zbierał się w sobie. Może i będzie kłamał, ale to wyjdzie im na dobre. A jeśli nie ?
Już i tak ma dużo problemów, zmartwień. Wypadek Suzan, szkoła. A do tego nie wie co się z nią dzieje...
Ale czuje że powinien to zrobić. To silniejsze od niego.



sobota, 10 sierpnia 2013

Historia bez nazwy, cz.3

 Kilka następnych tygodni wyglądało prawie tak jak kiedyś. Prawie ...
Szkoła, przyjaciele, chłopak. Tyle że w innym wydaniu.
 Suzan dalej była w szpitalu, a w szkole zaczęli mnie wyzywać. Nie wiem co ja im zrobiłam.
Może mieli już dość ofiary losu. Nie mam się komu zwierzyć. Brad jest moim chłopakiem. ale oddalamy się od siebie. Atmosfera jest napięta. Od czasu tego wypadku jest coraz gorzej ...

***

 Miałam już dość stresu, kolejny raz pokłóciłam się z Brad'em, o Suzan. Ale wiem że nie o to chodziło. Jak w tak krótkim czasie może zepsuć się tyle rzeczy ?
 Napiszę poradnik. We wszystkich językach.

       ***

 Postanowiłam wykorzystać swoje nowe prawko i pojechać gdzieś sobie, z dala od ludzi, od problemów.
 Spakowałam się, pożegnałam z mamą i wyszłam. Nie jeździłam 2 miesiące. Muszę poczuć wiatr we włosach ! Od razu mi się polepszyło. Najpierw pojechałam do centrum, później bocznymi uliczkami, aż w końcu wyjechałam na opuszczoną drogę, prawdopodobnie prowadzącą na plażę.
 Nie myliłam się, posiedziałam sobie samotnie 2 godziny, patrząc na ocean, zachodzące słońce i rodziny pakujące w pośpiechu swoje rzeczy.
 Chm ... zamyśliłam się znowu ... Zaraz ! Pakujące się w pośpiechu ?!
Rzeczywiście, zbierało się na dość dużą burzę. Pociemniało, ale myślałam że to po prostu noc.
 O nie ... muszę wracać ! Szybko podbiegłam do motoru, założyłam kask i pojechałam.
Jechałam dość szybko, nie wiem ile dokładnie bo się rozpadało. Czułam że ogarnia mnie przerażenie. Gdzieś w oddali błysnął piorun, może dwa. Motor zaczął się ślizgać, a ja nie umiałam nic zrobić. Wiedziałam co zaraz nastąpi. Jestem głupia ... Kocham was ...
 Ciemność.

   ***

- Co jest z nią ? Miała tu być godzinę temu ... - Alicia strasznie się denerwowała.
- Kochanie, może chciała zostać tam dłużej ? - odpowiada spokojnie Joe.
- Nie żartuj sobie, J. Wzięła motor. I jest noc. A do tego nigdy się nie spóźniała.
- Powiedziałaś do mnie J ?
- Nie zmieniaj tematu.
- Nie mówiłaś tak do mnie chyba z 10 lat.
Alicia tylko się popatrzyła. Tak ... zapomniała o mężu. Całkowicie poświęciła się pracy i dzieciom, ale coraz bardziej czuje, że musi to zmienić. Jednak teraz liczy się bardziej córka.
- Kotku, jeśli ona nie pojawi się tu w ciągu 10 minut, to ...
Przerwał jej telefon.
- Halo ? Tak, co ?! Gdzie ona jest ? Czy wszystko w porządku ?! Co sobie zrobiła ?! Już jedziemy!
Krzyczała, nie umiała przestać. To było zbyt przerażające.
- Alice, Ali, przestań, co się stało ? - powiedział mąż.
- No co się mogło stać, Louise jest w szpitalu ! Miała wypadek, no i szczęście.
- Szczęście ?
- Tak, ktoś usłyszał hałas i poszedł sprawdzić co się stało. Musimy podziękować temu człowiekowi.
- Oczywiście, ale teraz lepiej jedźmy do niej.

Historia bez nazwy, cz.2

 Gdy szłam do szpitala ... było okropnie. W środku ? Jeszcze gorzej. On zawsze kojarzy mi się ze śmiercią, chorobą. Byłam tam gdy umierały mi obie babcie, dziadek i ciocia.
 A teraz jeszcze nie wiadomo co, może się stać mojej przyjaciółce.  Suzan wyglądała jak trup.
Blada, chuda, z podgrążonymi oczami. Nigdy nie chciałam jej takiej widzieć.
Musimy jej pomóc. Przesiedziałam obok niej całą godzinę, opowiadając o szkole, przyjaciołach.
Nie odezwała się, nie otworzyła oczu. Lekarze mówili że jej stan jest niepewny. W każdej chwili mogła zapaść w śpiączkę.



 Ale ... zastanawiacie się jak to? Od zatrucia tabletkami ?
Okazało się, że brała je od dawna, a do tego nie tylko te, lecz cały zestaw.
Plus inne zabiegi, alkohol i imprezy. To o to chodzi. A my nie wiedziałyśmy ...
Nawet się nie domyślałam ... Bardzo dobrze to ukrywała, miała jakiś cel ? Nie mam pojęcia ...

                                                                                 ***

 Gdy wychodziłam z sali, zobaczyłam w poczekalni tego całego Matt'a. To ten który powiedział mi o wypadku Suzan.
Nic nie powiedziałam. Popatrzyłam się tylko. Nawet nie zastanawiało mnie to, że być może między nimi coś jest. I wyszłam. Chciałam jak najprędzej wrócić do domu.

***

Chm ... co ja mam na biurku ? Czas zrobić listę. Muszę się czymś zająć.

- spinacze, naklejki, klej itp.
- "Nowicjuszkę" przeczytaną w połowie,
- podkładkę z motywem pajęczyn,
- tablicę korkową w remoncie,
- zdjęcia dziewczyn, rodziny, ulubionych miejsc, no i ... jego fotki,
 Właściwie jak się poznaliśmy ? Może czas powspominać. Zamyśliłam się ...
Najdziwniejsze w naszym związku jest miejsce, gdy się pierwszy raz zobaczyliśmy ...

 Byłam na pogrzebie babci. Mojej ukochanej i tajemniczej babci, której mogłam zwierzyć się ze wszystkiego, zaufać na 100%. Ona też mi co nie co zdradzała ... Ale nie o to chodzi.
 On przyszedł ze swoją babcią, która ponoć była jakąś przyjaciółką mojej i po prostu przyszedł z nią na pogrzeb. Trochę z nim gadałam, gdy przyszedł wyrazić swe ... współczucie.
Szczerze. Bo jak się okazało, sam dobrze wiedział jak to jest stracić kogoś bliskiego ...
 Gdy już trochę go poznałam, okazało się że mieszka niedaleko. Tylko chodzi do innej szkoły.

I tak się zaczęła nasza znajomość. Odwiedzałam go i jego babcię prawie codziennie. Bardzo mnie wspierali. Z czasem zaprzyjaźniłam się z nim, zaczęłam bliżej rozmawiać itp.
Po 2 latach wyznał że się we mnie zakochał, no i jesteśmy ze sobą.
 Jesteśmy szczęśliwi i chyba nic nie może nas rozłączyć. Zwłaszcza teraz ....